| Frankowicze lekko odpuścili bankom, ale do sądów wciąż wpływają grube tysiące nowych spraw |
| Wpisany przez S.Z. |
| piątek, 14 marca 2025 16:38 |
Frankowicze lekko odpuścili bankom, ale do sądów wciąż wpływają grube tysiące nowych sprawW 2024 roku liczba spraw frankowych złożonych w sądach okręgowych była o ponad 7% mniejsza niż w 2023 roku. Jak przekonują eksperci, spadek rdr. nie jest duży i wciąż utrzymuje się spore zainteresowanie tematem wśród kredytobiorców. W ubiegłym roku pozwów z tego zakresu było ponad 80 tysięcy, z czego około 22% trafiło do Sądu Okręgowego w Warszawie. Według znawców tematu, spadek napływu spraw oznacza w teorii szybsze rozpoznanie będących już w toku. Jednak zdarza się, że na prawomocne rozstrzygnięcie wciąć trzeba czekać nawet kilka lat. Natomiast nie brakuje opinii, że banki stały się bardziej skłonne do ustępstw. Mniej, ale wciąż dużoJak wynika z danych zebranych z 47 sądów okręgowych z całej Polski, w 2024 roku wpłynęło do nich ok. 80,5 tys. spraw frankowych. To o 7,2% mniej niż w 2023 roku, kiedy było ich przeszło 86,5 tys. Z kolei porównując dane za ubiegły rok z tymi z 2022 roku, widać wzrost o 25,2%. Wówczas zarejestrowano takich spraw ponad 64 tys. – Spadek o 7,2% rdr. nie jest szczególnie duży. Można to traktować jako pewną korektę po fali masowych pozwów, która przetoczyła się w 2023 roku. Liczba 80,5 tys. spraw w ubiegłym roku nadal jest wysoka, co potwierdza utrzymujące się zainteresowanie ww. tematyką. Ponadto dowodzi, że wciąż istnieje pokaźna grupa kredytobiorców skłonnych dochodzić swoich roszczeń w sądzie. Temat frankowy nadal pozostaje jednym z kluczowych dla polskiego wymiaru sprawiedliwości – komentuje radca prawny Adrian Goska z kancelarii SubiGo. – W przeciwieństwie np. do spraw z zakresu SKD czy WIBOR-u, te dotyczące tzw. kredytów frankowych powiązane są z umowami zawieranymi jedynie w pewnym określonym, zamkniętym okresie czasu. Obecnie takowe produkty nie są już proponowane, stąd niewątpliwie liczba rzeczonych postępowań będzie sukcesywnie spadać, aż w końcu się wyczerpie. Jednocześnie w niektórych sądach na pierwszą rozprawę można czekać nawet do 2028 roku – podkreśla dr Kamil Szpyt, radca prawny i wykładowca Uniwersytetu Andrzeja Frycza Modrzewskiego w Krakowie. Sytuacja w sądachPrzyglądając się danym z poszczególnych sądów okręgowych, można zauważyć, że w 2024 roku najwięcej spraw frankowych wpłynęło do SO w Warszawie – 17,6 tys. (rok wcześniej – 18,1 tys. i spadek rdr. o 2,9%). Dalej widać SO w Poznaniu – 6,5 tys. (w 2023 roku – 7,2 tys. i spadek rdr. o 9,7%), SO Warszawa-Praga w Warszawie – 6,2 tys. (6,9 tys. i -10,8%), SO w Gdańsku – 5,7 tys. (6,7 tys. i -14,7%), we Wrocławiu – 3,9 tys. (4,6 tys. i -15,3%), w Krakowie – 3,2 tys. (4,4 tys. i -27,8%), a także w Łodzi – 2,9 tys. (2,6 tys. i wzrost rdr. o 9,9%). – Sąd Okręgowy w Warszawie przodował w ostatnich latach w rozstrzyganiu sporów frankowych. Spadek napływu spraw oznacza w teorii szybsze rozpoznanie będących już w toku. Z kolei wzrost rdr. liczby postępowań w Łodzi może wymagać większych zasobów i wydłużenia czasu oczekiwania na rozstrzygnięcie – zaznacza adwokat Robert Głowacki. – Zdecydowana większość postępowań kończy się unieważnieniem umowy kredytu. To zaś przedkłada się na sytuację finansową banków. Wiele z nich zmuszonych zostało do tworzenia rezerw na pokrycie roszczeń wynikających z tych spraw. Ponadto, banki, dostrzegając stale wysoką liczbę spraw frankowych i ryzyko przegranej, stały się bardziej skłonne do ustępstw – dodaje wykładowca z SWPS w Warszawie. /źródło - |
